szycie

Szycie moją pasją

Jestem w technikum odzieżowym. Wprowadzono u nas maszyny juki, i mieliśmy lekcje, jak się nimi posługiwać. Ja byłam wtedy chora i nie byłam w szkole. Jak wróciłam, to nie wiedziałam nawet jak taka maszyna juki chodzi.

Szycie na nowej maszynie

szycieByłam wkurzona, że musiałam być chora akurat wtedy, gdy wprowadzono coś nowego. Jak cały rok były zwykłe maszyny domowe to byłam za każdym razem. No ale ech, mam pecha najwidoczniej. To nie to samo, co maszyna domowa, więc musiałam się sporo nauczyć. Bardzo się zezłościłam, bo chyba ktoś specjalnie chciał, żebym była do tyłu z materiałem. Było mi przykro, bo teraz tak łatwo nie uda mi się nadrobić zaległości. Poszłam po zajęciach do koleżanki, i poprosiłam ją, by wszystko mi wytłumaczyła, bo się pogubię. Na początku nie łapałam, i reagowałam złością, ale później już trochę rozjaśnił mi się umysł. Poszłam do domu, i poszukałam jakichś poradników dotyczących stosowania tej maszyny do codziennego użytku. Trafiłam na parę informacji, które uratowały mnie i moją niewiedzę, dzięki temu późniejsze szycie poszło mi lepiej. Jak wróciłam następnego dnia na lekcje, to nauczycielka była zdziwiona, że wczoraj tak źle mi szło, a dziś zrobiłam już dwie spódniczki. Pochwaliła moje zaangażowanie do pracy, powiedziała, że widzi, że się staram, i to ją cieszy.

 

Ucieszyłam się z tej pochwały, bo może dzięki temu kiedyś weźmie mnie na praktyki do swojego domu mody. Byłabym najszczęśliwsza na świecie chyba, gdybym mogła zobaczyć to wszystko od podszewki. Niesamowite wydarzenie, które zmieniłoby mój zmysł artystyczny w dziedzinie odzieżowej.