Kiedyś i dziś, żeliwne kominki wolnostojące

Każdy z nas miał zapewne dziadków bądź nawet pradziadków, u których czas w domu czy mieszkaniu się zatrzymał. Bądź rodzinę na wsi, gdzie panowały inne zwyczaje i trendy. Stary zegar z kukułka na ścianie, pstrokata porcelana, religijne obrazy w wiekowych ramach no i piec węglowy bądź kominek typu koza.

Ponadczasowe, żeliwne kominki wolnostojące

żeliwny kominek wolnostojącyWakacje spędzone u dziadków bądź rodziny na wsi to dla mnie wyjątkowe wspomnienia. To nie tylko czas beztroskich zabaw ale również spojrzenia na świat z innej perspektywy, w innych okularach. Często nawet drastyczne zderzenie się z przeszłością. Jednak takie atrakcje w moim przekonaniu są bardzo pożyteczne i niosące wiedzę. Na takich właśnie wakacjach, u rodziny na wsi, zobaczyłam pierwszy raz żeliwny kominek wolnostojący. Nie miał on zbytnich walorów estetycznych, ale w zamiar oferował funkcję grzania i gotowania. Było to dosyć spore urządzenie, żeliwne, ciężkie i mówiąc delikatnie, brzydkie. Cieszyłam się, że mama nie zainstalowała podobnego w naszym domu, jednak ciekawiło mnie jak funkcjonuje taki piec, kuchenka i kominek w jednym. Kolejny raz gdy ujrzałam, żeliwny kominek wolnostojący, był stosunkowo niedawno. Przyjaciele zamontowali sobie taki w salonie, jakże on różnił się od tego z przed lat. Przede wszystkim był mniejszy, elegancko wykończony, nowoczesny model, który przypominał mini kominek. Sama zapragnęłam wtedy mieć taki w swoim salonie, cóż za ironia losu. Obecnie jestem szczęśliwą posiadaczką kominka kozy, i nie wyobrażam sobie mojego gniazdka bez tego wspaniałego elementu. Nie tylko ogrzewa moje mieszkanie ale i nadaje mu niepowtarzalny klimat.

Jak widać moda ma to do siebie, że lubi powracać. Czasami prawie w nietkniętym stylu, czasami całkowicie odmienionym. To co kiedyś wydawało się mało atrakcyjne, dziś może zachwycać i cieszyć oko. Warto od czasu do czasu, zaczerpnąć inspiracji z dawnych lat.